Geoblog.pl    Mario    Podróże    2011 - Tajlandia, Birma, Wietnam, Indie    na słoniach do Fort Amber, a potem prawdziwy Jaipur...
Zwiń mapę
2011
06
mar

na słoniach do Fort Amber, a potem prawdziwy Jaipur...

 
Indie
Indie, Amber
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 17811 km
 
7.00 Rano pobudka, szybki prysznic i o 8.00 spotykamy się z wczorajszym kierowcą Tuk Tuka... czyli BUBA EXPRESS... na pierwszy ogień idzie AMBER FORT, już z daleka ogrom Fortu robi na Nas spore wrażenie, postanawiamy do Fortu wjechać na Słoniu jak to w Indiach przystało (900 Rupi), w prawdzie wejść można spoko pieszo ale przejażdżka na słoniku jest bardzo Fajna, a Nasz słoń jest pięknie pomalowany więc Fotki też są Super, więc było warto... wstęp do Fortu kosztuje (250 Rupi) jednak tutaj również korzystamy z biletu łączonego kupionego wczoraj więc oszczędzamy ponownie 500 Rupii, dzięki temu słoń wyszedł po 200 Rupii czyli całkiem tanio...

Sam Fort jest sporawej wielkości i jest pięknie położony na wzgórzu, natomiast dookoła wzdłuż łańcucha górskiego otacza Fort sporej wielkości mur, przypominający mocno Mur Chiński... wizyta w Forcie zdecydowanie warta poświecenia czasu i szczególnie od rana gdyż wówczas wychodzą piękne zdjęcia, gdyż słońce wstaje od strony głównej bramy fortu i jeziorka przed nim... spędzamy tutaj ponad 2 godz...

W drodze powrotnej do Jaipuru zatrzymujemy się pod JAL MAHAL, pałacem na wodzie, tutaj tylko krotki postój na zdjęcia, do pałacyku nie płyniemy, gdyż słyszeliśmy że w środku nie ma nic ciekawego, natomiast po drodze do Miasta zatrzymujemy się pod lokalną świątynią Maharaja Sawainan Singh II, widać od razu że bardzo rzadko odwiedzaną przez turystów, gdyż cena biletu wynosi tylko 20 Rupii, czyli tyle ile w innych miejscach kosztują bilety dla Hindusów, turyści w Indiach prawie wszędzie płacą za wstępy 25 krotnie więcej niż Hindusi

Po obiedzie żegnamy się z naszym kierowcą Tuk Tuka w średnio sympatycznej atmosferze, ponieważ chcieliśmy jechać do świątyni po za Jaipur tak jak uzgodniliśmy rano, a On zaczął wymyślać, że świątynia jest zamknięta po objedzie…, że dzisiaj mają tam jakieś święto, itp., itd… znamy już te numery i ponieważ BABA nie wywiązał się z umowy płacimy mu 300 Rupii zamiast uzgodnionych 400, niech się nauczy, że nie warto oszukiwać…

Mamy jeszcze sporo czasu do odjazdu pociągu, więc postanawiamy jechać do Pink City, ale tym razem powałęsać się po uliczkach gdzie mieszkają i żyją hindusi, brud jest tutaj niesamowity, ale takie Indie właśnie nas pociągają, czyli brudne ulice, z uśmiechniętymi i wrzeszczącymi dziećmi, ulice które żyją, ulice po których szwendają się święte Krowy, świnie, po dachach skaczą małpy… czyli życie codzienne Indii, które czasami potrafi nie tylko zaskakiwać ale wręcz szokować… wczoraj jadąc jedną z uliczek Jajpuru, ale w dzielnicy gdzie bardzo rzadko zapuszczają się turyści, widzieliśmy np. taka scenę… na środku ulicy śmietnik, na śmietniku pasą się krowy i świnie… na środku tego śmietnika leży zdechła świnia, która jest zjadana przez inne świnie, które szukają jakiego kol wiek pożywienia, a obok bawiące się dzieci, ludzie robiący pranie… scenka jedna z wielu jaka jest nie do pomyślenia w innych częściach świata…

Właśnie tutaj w tej dzielnicy Ania kupuje sobie Piękne Błękitne Indyjskie Pandziabi, czyli strój w jakim chodzą hinduski, jeszcze przed przyjazdem do Indii, Myszka miała marzenie aby zrobić sobie zdjęcie pod Taj Mahal w Sarii, ostatecznie stanęło na Pandziabi… Ania szczęśliwa, ubranko trzeba nieco dopasować i skrócić rękawy, wiec płacimy za strój (po targowaniu się za 850 Rupii), i umawiamy się że wrócimy po odbiór za godzinkę, szwendając się po uliczkach docieramy do jednej z głównych ulic Różowego Miasta, okolica podobna Architektonicznie do ulic w okolicy głównych zabytków, ale jak ogromnie inna…
Na ulicy już nie wiele asfaltu, ludzie kolorowo poubierani chodzą we wszystkie strony, wszędzie stragany ze wszystkim, tysiące towarów noszonych na głowach, barkach, plecach, wszystkie środki lokomocji, bryczki i powozy ciągnięte przez konie, wielbłądy, ludzi, i do tego wszystkiego święte krowy, świnie, bezpańskie psy i wesołe brudne po pachy, ale szczęśliwe dzieciaki… KAMIL, ASIA nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo żałujemy że nie ma Was razem z Nami Tutaj… Kamil zrobiłbyś tutaj setki Pięknych portretówek…

Odbieramy ze sklepu, Ani poprawione Pandziabi, bierzemy Tuk Tuka pod hotel, gdzie zabieramy nasze torby i jedziemy na dworzec kolejowy…
Czekając na pociąg, tutaj znów kolejna szokująca rzeczywistość Indii, na dworcu sporo okaleczonych dzieci i ludzi, widzimy chłopca z masakrycznie połamanymi nogami, który porusza się tylko na rękach, dzieci z poucinanymi kończynami, widzimy chłopca który ma wyrwaną całą dolną wargę, tak że całą dolną szczękę z zębami ma na widoku… wiele z Nich podchodzi do nas prosząc… co ciekawe rzadko o pieniądze, ale przeważnie o to aby im kupić w sklepiku ciastka czy Coca Cole… początkowo odmawiam, jak już odchodzą idę do sklepiku na peronie i kupuję po kryjomu 15 paczek ciastek… wszystkie rozdajemy żebrującym dzieciom, które dziękują szczerym uśmiechem… nie rozumiem ludzi piszących że Dzieciaki w Indiach są natrętne… rzeczywiście potrafią jeden po drugim podchodzić po jałmużnę, z tego żyją, ale nie zdarzyło nam się aby które kol wiek z tych dzieciaków, w momencie kiedy dostało od nas ciastka, podeszło do nas ponownie prosząc o jeszcze… zwróciliśmy uwagę na to, że ci co dostali podchodzili do innych ludzi, ale do nas już nie śmieli…
W pewnym momencie podchodzi do nas pucybut, prosząc że za 10 Rupi wyczyści mi zakurzone białe adidasy, białe to one były miesiąc temu, teraz po podróży po Birmie, Wietnamie, Indiach, moje buty wyglądają katastrofalnie, pucybut PROSI, daj Mi szansę… no dobra zgadzam się… młodzieniec wyciąga słoiczek z wodą, szmatkę i szczoteczkę do zębów… jestem w szoku, po 5 minutach, moje adidasy dosłownie lśnią czystością… widać że tutaj na dworcu, każdy przykłada się do tego aby przeżyć, nawet taki pucybut szanuje swoją pracę, nie wykonuje pracy pod tytułem jakoś to będzie… a weźmy pod uwagę że 10 Rupii to 6 centów lub ok. 20 groszy…

Stwierdzam że kiedyś musimy koniecznie Tutaj wrócić z Kamilem i Asią… Aśka przeznaczamy dziennie po 5 Euro na cukierki, ciastka, jedzenie, dla dzieciaków… CO TY NA TO? Wiem że są osoby które są przeciwne takiemu stanu rzeczy, że to te dzieciaki uczy żebractwa, ale postawcie się w sytuacji dzieciaka czy nawet dorosłego, które zmuszony jest do żebractwa, ponieważ jego często specjalnie okaleczone ciało pozwala mu tylko tak przeżyć… jestem przeciwny dawaniu pieniędzy, ale jedzenie zawsze… Indie, dopiero będąc tutaj można docenić to co mamy…
W pociągu w drodze do Agry poznajemy parę z Poznania, która wybrała się do Indii w podróż poślubną… razem jedziemy do hotelu, który Oni mieli zarezerwowany wcześniej, w hotelu przy Whisky opowiadany nasze przygody i wrażenia… Oni naprawdę są zdegustowani Indiami… nam Indie się podobają BARDZO, do Indii na pewno trzeba dojrzeć… raczej nie polecam Nikomu Indii jako pierwsze zetknięcie z Azją, ale z drugiej strony po Indiach człowiek jest już mocno zahartowany, i już nie wiele jest w stanie go zaskoczyć… może się mylę… jeszcze nie byliśmy w Czarnej Afryce… ale plany już są na ETIOPIE
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Indii
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Indii. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Indii, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (84)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
karinaipSZem
karinaipSZem - 2011-03-16 21:42
Nie rozpisujecie się zbytnio Kiciuś
 
Mario
Mario - 2011-03-16 23:07
Z rozpisywaniem sie moze byc roznie, narazie wklejam to co juz napisane :-)... a jest tego sporo, fotki tez lada dzien tylko trzeba powybierac i obrobic bo mamy ich ponad 6 tysiecy
 
ZanetkaGrzes
ZanetkaGrzes - 2011-04-04 00:58
Piszcie ile tylko się da - super się czyta! Już nie możemy się doczekać kiedy też tam zawitamy. Bardzo ciekawie piszesz Mario - aż nie można się oderwać:) Ale bardzo miło jest oderwać się od szarej rzeczywistości przychodząc wieczorem do domu z pracy i przenieść się gdzieś daleko.. Pozdrawiamy i życzymy pięknych wrażeń!!! My tymczasem zarabiamy na kolejną podróż :)
 
mirka66
mirka66 - 2011-08-31 19:27
Rewelacyjne zdjecia.Lubie je ogladac.
 
 
Mario
Kicius & Myszka
Ania & Mario Jackowscy
zwiedzili 26% świata (52 państwa)
Zasoby: 1074 wpisy1074 308 komentarzy308 9081 zdjęć9081 2 pliki multimedialne2
 
Nasze podróżewięcej
18.06.2014 - 01.07.2014
 
 
11.03.2014 - 15.03.2014
 
 
18.01.2014 - 30.01.2014